15 marca 2019

Piwowary: świetny początek sezonu festiwalowego.

Za nami Piwowary – Łódzkie Targi Piw i Browarnictwa. To już szósta edycja tego wydarzenia i nie tylko naszym zdaniem edycja bardzo dobra. Organizatorzy na pewno wyciągnęli wnioski i wiele elementów poprawili. Ale po kolei.

Na Piwowary dotarliśmy w piątek, 8 marca ok. 19:45. Zaczęliśmy od małego faux pas: cała podróż pamiętaliśmy, ale z uwagi na fakt, iż mieliśmy jedynie 15 minut na przygotowanie transmisji na żywo (vel. Livestreama), na śmierć zapomnieliśmy o… prezencie dzieńkobietowym dla Ani, jakim było, a jak!, nasze urodzinowe piwo. Prezent ostatecznie odnalazł właściciela i, mamy nadzieję, przypadł obdarowanej do gustu. Swoją drogą: kolejna edycja Piwowarów już bez Ani i… a zresztą, to nie czas i miejsce na osobiste wynurzenia. Skracając: Aniu: będzie nam Ciebie brakowało!

No to do rzeczy:

Po wejściu do hali Expo od razu rzuciła nam się w oczy spora strefa leżaków w holu. Pamiętamy ostatnią edycję, gdzie zamiast leżaków był… pusty korytarz. Brawo. Wnioski wyciągnięte. Po wejściu na halę główną uderzyła nas spora przestrzeń, bardzo wielu wystawców i… brak płuczek u połowy z nich. To chyba jedyny minus targów (oczywiście niezależny do końca od organizatora – choć do wody daleeeeko, to jednak niektórzy się postarali i ją mieli). Piwa zostawimy sobie na koniec, tymczasem…

…układ na hali wydawał się być podobny, do czasu aż nie przeanalizowaliśmy go szczegółowo. Pierwsze primo: scena. Zdecydowanie w lepszym miejscu i z (chyba) lepszym nagłośnieniem. To było widać m.in. po frekwencji przed nią (swoją drogą piwopijca.pl nagrodził nas wyróżnieniem za najlepszy występ na scenie. Dziękujemy!). Drugie primo (secundo): cydry. Były trzy, w tym dwa obok siebie i… tam wypiliśmy sztosa, ale o tym później (na mały minus trochę mało promocji i wyróżnienia chłopaków, zrobili kawał dobrej roboty!) . Trzecie primo: strefa, a właściwie strefY gier. W rogu kilka starych Atari i Commodore, a na środku dodatkowo klaski i inne planszówki. Świetny pomysł, widać było, że nie tylko my tak uważamy.

Co jeszcze na plus? Na pewno frekwencja. Pewnie nie nam to oceniać, bo to nie my sprzedawaliśmy piwo, ale wydawało się, że była lepsza niż rok temu. A co było najważniejsze? Ludzie. Widać było, że festiwal skierowany jest głównie do tzw. „normików”, czyli ludzi „po prostu” (nie mylić z „cmokaczami”, czyli fanami kraftu wnikliwie oceniającymi każde z piw). Co ciekawe, obie grupy były obecne i świetnie się uzupełniały. I to w Piwowarach bardzo lubimy. Otwartość, brak zadęcia, atmosferę luzu i zabawy. Naszym zdaniem to jest klu(cz) każdego udanego (nie tylko piwnego) wydarzenia tego typu. Celowo nie używamy słowa „festiwal” – organizatorzy na każdym kroku podkreślają, że to są TARGI i coś w tym jest! Widzieliśmy wiele rozmów, zarówno tych kuluarowych, jak i bardziej oficjalnych. Jakieś deale zapewne się dopięły i to jest kolejny wyróżnik łodzkiego fest… yhm wydarzenia!:). 

Na mały minus: foodtracki. Bardziej patrzymy tu z ich punktu widzenia. Byli trochę „z boku” no i na zewnątrz, a pogoda, jak wiemy nie sprzyjała (zwłaszcza tym, którzy nie mieli butów). Inna sprawa, że mogłoby ich być ciut więcej no i raczej gdzieś w środku. A może z tyłu na parkingu, pod namiotem? Chyba byłoby lepiej… Duży plus za obecność Walentego Kani! Oj lubimy…

Generalnie: nie mamy wątpliwości co do tego, że warto było. Widać, że impreza była zapięta na ostatni guzik. Wydaje nam się, że misja ewangelizacyjna też się udała! Brawo Piwowary, brawo eksperci, brawo my!:).

Podsumowując:

Na plus:

– Świetna, luźna atmosfera

– PIWO! Sporo premier, były też ultra sztosy (np. 2nd Anniversary z Rockmilla) – to za chwilę…

– Strefa gier: miodzio! Były retro, ale też klask i inne „niewirtualne”

– Leżaki przed wejściem do głównej hali – poprawa w stosunku do poprzedniej edycji

– After…

– Scena w dużo lepszym miejscu, chyba też lepsze nagłośnienie (a może to tylko kwestia miejsca?:p)

– Obecność Jerrego i Maykela: jak zawsze merytoryka na wysokim poziomie i brak zadęcia.

– Dobry kontakt z organizatorem

Na minus:

– Brak płuczek na niektórych stoiskach

– Lokalizacja foodtracków

A teraz najważniejsze, czyli PIWO. Przyznamy szczerze, że zdarzyło nam się zaskoczyć! Na szczęście w każdym przypadku było to zaskoczenie pozytywne. Kolejność jest przypadkowa, zgodna z harmonogramem próbowania. Oto nasze top of Piwowary:

1. Browar Garage Monks: Redneck – Berliner Weisse z Malinami (11 BLG, 4,3% alk.)

Piękne, czerwoniutkie, soczkowe. Na minus brak piany. W aromacie POTĘŻNY malinowy i… truskawkowy (sic!) sorbet! W smaku to samo z dodatkiem kruchych ciasteczek. Mordę wykręca, ale bez przegięcia. Piwo warzone u Szymona w Beer Bros. Widać. Umią w kwasy.

2. Browar Szpunt: Juicy Wormhole – DDH NEIPA (18 BLG, 8% alk.)

Bardzo hejzi. Nieprzejrzyste, soczkowe, piękne. W aromacie zdecydowanie juicy! Bardzo owocowe, w kierunku pomarańczy i cytrusów. W smaku cholernie świeże (rozlewane kilka dni wcześniej). No jak soczek wlazło! Pomarańcze, multiwitamina. Goryczka średnia do niskiej. Warto!

3. Beer Bros.: Hippie Fruit Bomb Ale – APA z olejkiem chmielowym Hopz Oil (parametry: nieznane. Szymon? Pomożesz?)

To znane już Hippie IPA, ale tym razem zamiast chmielu użyto (homeopatycznych ponoć ilości) olejku chmielowego od Hopz Oil. Oczywiście wszystko naturalne, nie mylić z aromatami. Powiemy tak: pachnie to BARDZO intensywnie. Pierwsze skojarzenie: brzoskwiniowy aromat do ciasta. Bardzo intensywne, owocowe. W smaku spodziewaliśmy się czegoś złego (olejek?? WTF??), na szczęście niepotrzebnie. Smakuje jak bomba owocowa. Na pierwszym planie brzoskwinie i pomarańcze. Pijalność 11/10. Bardzo, bardzo dobre. Coś czujemy, że ten rok może być rokiem Hopz Oil.

4. Browar Rockmill:

  • 2nd Anniversary – RIS z kawą Bourbon BA (30 BLG, 14% alk.)

“Sztos nad sztosami” – że zacytujemy swoją notatkę… Oleiste, czarne, nieprzejrzyste… W aromacie ogromne pokłady kawy, wanilii i drewna. W smaku #teamsłodyczka. Bardzo pełne, wyklejające, kawowe, waniliowe i… leciutkie! 14% alko? Chyba Ty! Znakomite piwo!

  • Black Noble Higland Park BA – Imperial Stout with coffee & vanilla whisky BA (27 BLG, 11% alk.)

Smoła. Bardzo czekoladowo, waniliowo z lekkim muśnięciem torfu i kawy. Oleiście wyklejająco, ale absolutnie nie słodko. Goryczka niska, balans świetny. Baaaardzo ułożony trunek. Zasłużony zwycięzca konkursu

5. Browar Spirifer: Gregario Jack Daniels BA – RIS JD BA (21 BLG, 8,1% alk.)

Beczka, beczka, beczka. JD robi robotę! Jak to piwo wyglądało? A żebyśmy to pamiętali… Pamiętamy za to ten aromat! Wanilia, świeżuteńkie drewno, czekolada… Beczka po JD. Kto pił, ten wie. W ustach pełnia, znów wanilia z beczki, ale bez przesadnej słodyczy. Bardzo intensywna, raczej wytrawna beczka. Super!

6. Browar Moczybroda: Nektar Bogów – Nectarine Sour (10 BLG, 3,5% alk.)

Łopanie! Nie bez przyczyny piwo znalazło się na “pudle” Piwowarów. Nektarynka tak baaaaardzo… Wyobraźcie sobie lato… dzikie drzewo nektarynek (nektarynowiec? :p), środek polany… podchodzicie… na ziemi leży owoc. Jest świeży. Podnosicie. Próbujecie. Bardzo miękki, słodki… To jest właśnie to! Sprawdźcie.

7. Browar Dziki Wschód: Kwiat Pomarańczy –  Orange Coffee IPA (15,5 BLG, 5,5% alk.)

Wyglądu nie pamiętamy, a nie zapisaliśmyL. Ale co tu się odbrowarowschodziło w aromacie! Jeśli ktoś z Was pił coldbrew ze skórkami pomarańczy, to to właśnie tak pachnie! W smaku już ciut więcej akcentów chmielowych, ale nadal dominuje kawa. Pojawiają się też akcenty czekolady. Super balans. Goryczka średnia. Mogłaby być wyższa. Zdecydowanie warto!

Wyróżnienia specjalne / zaskoczenia

  • Cydr Pełnia: Nów Espresso (Cydr z dodatkiem kawy)

Cydr i kawa?? To nie może się udać… A jednak! Oj warto było! Nie wahamy się użyć słowa na „SZ”. Brawo, Przemek! Co prawda nie smakowało to jak cydr, ale… była pełnia, była kawa, była… czekolada (co k..a??), jabłko w tle, bardzo subtelnie. Zdecydowanie udany pomysł!

  • Browar Turek

Tutaj się chwilę (na koniec) zatrzymamy.

Już mieliśmy wychodzić. Wszystko załatwione, browary odwiedzone… o! Stoisko ze sprzętem. O, nalewaki. O! piwo! Keba…. A nie! BROWAR Turek! No dobra, zobaczmy… APA: poproszę… O shit! Czysto! Owocowo… Co jeszcze macie? Zerwał się właściciel: spróbuj stouta (dry).

Moi drodzy: tak czystego, lekko palonego, zbożowo kawowego, gorzko czekoladowego stouta dawno nie piliśmy! BRAWO! Największe zaskoczenie i… jedno z lepszych piw na Piwowarach!

Mamy nadzieję, że pomogliśmy. Poniżej trochę zdjęć. Do zobaczenia wkrótce!  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *